01/2021 Stradom Częstochowa – Warta Mstów 15.08.2020

No i stało się. Po pięciu kowidowo-urlopowych miesiącach wreszcie się “odmroziłem”. 🙂 Blisko półroczna absencja meczowa wydawała się wiecznością, dlatego postanowiłem przełamać ją wizytą na obcym podwórku, a dokładniej północnej rubieży województwa Śląskiego.

Już od dłuższego czasu planowaliśmy odwiedzić rodzinę małżonki w punkcie końcowym sierpniowych pielgrzymek, zwanym potocznie Częstochową. Niższe ligi odpaliły już sezon 20/21, wobec czego wyposzczony pospieszyłem z researchem na znanym i lubianym portalu z ilością meczowych minut w nazwie. Traf chciał, że piękną, sierpniową sobotę swoje mecze domowe rozgrywały dwa częstochowskie kluby z niższych klas rozgrywkowych… Oba o tej samej porze. A zatem – ogień jeden, pieczenie dwie… Da się to pogodzić i skomsumować równolegle. 🙂

W tym wpisie skupimy się na pieczeni pierwszej, rzec można – rozmrożeniowej. Klub Sportowy Stradom Częstochowa, bo o nim mowa, to reprezentant śląskiej ligi okręgowej, grupa II – I (Częstochowa – Lubliniec). Nazwenictwo i klasyfikacja lig skomplikowana z uwagi na ilość klas rozgrywkowych w województwie Śląskim, ale to tylko detale. 🙂

Na obiekt Stradomia w częstochowskiej dzielnicy Stradom (przypadek? nie sądzę) dotarłem pół godziny przed pierwszym gwizdkiem. I tu od razu kowidowa rzeczywistość – służby porządkowe poinformowały mnie, że wstęp jest płatny (bilet-cegiełka 5 zł), co niezmiernie mnie ucieszyło, dodając jednak, że trzeba wpisać swoje personalia wraz z numerem telefonu na listę. Mam w zwyczaju kupować kilka cegiełek, ażeby mieć je na wymianę z innymi kolekcjonerami, co nieco zdziwiło porządkowych jegomości… I wprowadziło w lekkie zakłopotanie, bo ilość sprzedanych wejściówek musiała im się zgadzać z ilością osób wpisanych na wirusową listę… Wspólnymi siłami zrodziła się idea, abym wpisał swoje personalia w tyle rubryk osobowych, ile biorę cegiełek, co oznaczało że wziąłem udział w tym meczu TRZYKROTNIE. Przebije ktoś? 🙂

Po skomplikowanych formalnościach mogłem udać się na trybunę kameralnego obiektu stradomskiego klubu, na której kilkanaście minut przed meczem znajdowała się ledwie garstka osób, sytuacja zmieniała się jednak z minuty na minutę… By wraz z pierwszym gwizdkiem – tu szacuję z dużą dokładnością – odnotować frekwencję oscylującą w okolicach 80-100 osób.

Pogoda tego dnia była – w mojej opinii – wymarzona, mocno ciepło, lecz nie upalnie, gdyby nie fakt, że poruszałem się autem wzorem kilkudziesięciu osób na trybunie prawdopodobnie raczyłbym się zimnym piwkiem zakupionym w jednym z okolicznych sklepów, lenistwo pokonało jednak zamiłowanie do złocistego trunku. 🙂

Tu muszę wspomnieć, że równolegle swój mecz rozgrywał inny częstochowski klub, plan był więc taki, że pierwsza połowa na Stradomiu, druga na innym okolicznym obiekcie, chłonąłem zatem każdą minutę pojedynku gospodarzy z Wartą Mstów i wcale się nie zawiodłem. 14 minuta i gol dla gości, trzy minuty później wyrównanie, oglądało się to całkiem przyjemnie.

Po trzydziestu minutach sędzia zarządził przerwę na uzupełnienie płynów, ja zaś zupełnie przypadkowo zamieniłem kilka słów z jednym z arbitrów liniowych, który stwierdził, że dobry mecz bo obie drużyny “chcą grać w piłkę”. Potwierdzam, chciały i wychodziło im to całkiem nieźle jak na ligę okręgową, lekko żałuję że nie mogłem być do końca zawodów. Gospodarze ostatecznie pokonali Mstowian (chyba tak to się odmienia) 2:1, a ja – jeśli nadarzy się okazja – chętnie wrócę na stradomski obiekt, tyle że już w pełnym wymiarze czasowym. Tymczasem w kolejce czekał już inny częstochowski klub, a ja miałem tylko 15 minut na transfer międzystadionowy. Ale o tym w kolejnym wpisie.

Futbolnięty – odmrożony – oficjalnie!

P.S. Galeria meczowa na moim fanpejdżu na tak zwanych dniach. 🙂

Data i miejsce: 15.08.2020, Częstochowa
Mecz: Stradom Częstochowa – Warta Mstów
Rozgrywki: śląska liga okręgowa, grupa Częstochowa – Lubliniec
Widzów: ~80-100 (gości: dwóch z pewnością)
Pirotechnika: niestety
Doping: też niestety nie 
Piwo: w bezpośrednim sąsiedztwie Żabka i nołnejmowy spożywczy, można wnieść wszystko
Catering: jak wyżej
Pamiątki: podobno wydano szale, ale sprzedano wszystkie kilka dni wcześniej
Bilet: 5 PLN
Subiektywna ocena: 5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *